Cejlon na patyku

Cejlon na patyku

Książki / Pisma, Opalenica
Obserwuj
Pamiętaj, udostępnianie to też wspieranie. Spraw, by o projekcie dowiedziało się jak najwięcej osób.
4%
545
z potrzebnych 13 000 zł = 4% celu
9 wpłat
42 dni do końca
Projekt zostanie zrealizowany, jeżeli do dnia 06.07.2017 otrzyma przynajmniej 13 000 zł wsparcia.
Olgierd Jastrzębski
Opalenica
wsparte: 1 | założone: 1
  • Projekt
  • Aktualizacje
  • Wspierający (9)
  • Społeczność

Wstęp

Cześć!

Nigdy nie ma się drugiej okazjiżeby zrobić pierwsze wrażenie - mawiał Andrzej Sapkowski i trzeba mu przyznać... ma rację!

Jestem młodym człowiekiem, którego od wielu lat pasją są podróże. Oszczędzam na wszystkim - do pracy jeżdżę rowerem, zaszywam dziury w skarpetach, smartfona naprawiam sam, piję wodę z kranu. Tylko po to aby odłożyć jak najwięcej i raz do roku wyjechać tam, gdzie wujek Google ma problem z dotarciem.

Największą barierą w podróżowaniu są pieniądze - niby się da bez nich podróżować, ale jakoś z nimi jest tak po prostu lepiej :)

Wojciech Cejrowski powiadał: jeśli nie masz pieniędzy, sprzedaj lodówkę. Ja lodówki nie sprzedałem, za to pozbyłem się swojego samochodu... i udało się!

Projekt dotyczy napisania książki - trochę innej niż wszystkie. Pragnę wszystkim pokazać, że można pojechać, że można zobaczyć i wcale nie trzeba posiadać grubaśnego portfela jak Rockefeller! 

Jak to zrobić? Od czego zacząć? Na czym zaoszczędzić? O to w tym wszystkim chodzi.

Pozwólcie, że poprowadzę Was za rękę.


Opis projektu

Wyprawa na Cejlon trwała niespełna trzy tygodnie. Razem z Olą zwiedziliśmy większą część wyspy za pomocą najpopularniejszego i najtańszego transportu, jakim jest autobus. Był to magiczny czas, lekcja wyrozumiałości, cierpliwości i samozaparcia. 

Zdarzały się też chwile frustracji i zwątpienia. 

(w szczególności, gdy podczas wielogodzinnej podróży autobusem siedzisz pod głośnikiem, z którego na pełny regulator śpiewa lankijski Krzysztof Krawczyk ;-)) 

Wyjazd czegoś nas nauczył. Przywieźliśmy ze sobą wiele wspomnień i bagaż doświadczeń. I chcę się tymi doświadczeniami podzielić.

O co kaman właściwie?

Moim celem jest napisanie książki, która pomoże początkującym podróżnikom przełamanie pierwszego strachu związanego z podróżą. Wielu z nas nie ma doświadczenia jak się przygotować, co ze sobą zabrać, o co zadbać i co zobaczyć.

Nie będzie to typowy przewodnik, w którym znajdziemy sporo nieprawdziwych i oderwanych od rzeczywistości informacji. Będzie to książka podróżnicza w której opisuję swoją przygodę, jednocześnie udzielając niezbędnych wskazówek i wyjaśnień. Nie koloryzuje, nie przechwalam - ukażę świat takim jak jest, dołączając na stronnice książki uchwycone przeze mnie zdjęcia.

Chcę stworzyć prawdziwe i rzetelne kompendium dla każdego! Przy okazji z krztą dobrego humoru.

Co, gdzie, jak? - no problem człowieku!

Google maps? - a po co Ci?! (no dobra, weź lepiej ;-))

Aktualnie mam już zapisanych niemal setkę stron z podróży. Ta ilość z dnia na dzień rośnie. W głowie buzują mi pomysły. Palce zaczynają drętwieć, a plecy wołają o pomstę do nieba. Ja się jednak nie poddaję!

****

/fragment książki/

Jeżeli nie planujesz zabrać wraz ze sobą na wyjazd całej świty służących, opiekunek i kucharzy to podstawowym pytaniem na które powinieneś sobie odpowiedzieć to ile tak naprawdę jesteś w stanie dźwigać na plecach nie obawiając się, że następne pół roku po urlopie spędzisz jęcząc i stękając z powodu skrzywienia kręgosłupa jakiego się nabawiłeś.

Czy faktycznie potrzebujesz brać ze sobą lokówkę do włosów, suszarkę, laptopa i ekspres do kawy? Ano, jeżeli potrzebujesz to bierz, nikt ci tego przecież nie zabroni. Trzeba będzie to tylko wszędzie ze sobą targać.

Choć z postury jestem dość dużym facetem, ćwiczę na siłowni i dużo biegam, to wizja dźwigania dwudziestu kilogramów bagażu nie napawała mnie optymizmem zwłaszcza, że naszym głównym środkiem transportu na Sri Lance będą autobusy. Pisząc te słowa przed oczami ukazał mi się Son Goku oraz Kuririn odbywający morderczy trening u Boskiego Miszcza, podczas którego dźwigali na plecach żółwią skorupę ważącą więcej niż oni sami z osobna. Na samą myśl o tym po ciele przebiegły mi dreszcze a z czoła spłynęła mi kropelka potu. Odpędziłem jednak te złe myśli i postanowiłem ograniczyć swój bagaż do niezbędnego minimum. W razie gdyby mi czegoś zabrakło, mogę pójść do sklepu i to kupić. A gdyby był problem z kupnem, to... pal licho, jakoś wytrzymam. 

***

Koniec końców udało nam się znaleźć odpowiedni dworzec, a w konsekwencji i autobus. I to tylko dzięki mojej uporczywości (Ola już dała za wygraną i chciała podjechać na dworzec tuk tukiem), bo większość konduktorów których pytałem o Pinawallę także nie potrafiła wskazać nam drogi. Za ósmym razem trafiliśmy na dobrodusznego konduktora, który poprowadził nas niemal za rączkę aż do samego autobusu. Wsiadając do niego nie do końca byłem jednak przekonany w swój sukces. Na dworcu stała taka masa autobusów (w dodatku wszystkie w tym samym kolorze), że nawet lokalny mieszkaniec mógł się z łatwością pomylić. Oznaczenia znajdujące się na ich przodach nic mi nie mówiły. Do tego byłem mocno rozkojarzony przez panujący dookoła hałas spowodowany nieustającym trąbieniem przejeżdżających nieopodal pojazdów. Widząc stojącego w środku konduktora, spytałem jeszcze raz:

- Pinawalla? Słonie? – pytałem wskazując mu dla pewności zdęcie słonia na telefonie komórkowym.
- Yhy.
- Powiesz nam kiedy wysiąść?
- Yhy.
- Pinawalla? Jesteś pewien? Nie zapomnisz? – dopytałem dla pewności.
- Yhy – odparł kiwając głową konduktor po czym poszedł na tył autobusu.

Potulnie usiedliśmy na swoje miejsca. Silnik autobusu ostro zaklekotał, w głośnikach zabrzmiała głośna muzyka i ruszyliśmy z miejsca.


Cel projektu

Veni, Vidi, Vici!

Celem jest stworzenie książki od zera:

- tekst,
- grafika,
- edycja, (niech ktoś poprawi moje błendy!)
- składanie książki (co to właściwie znaczy? ;-)),
- stworzenie strony strony internetowej promującej moje dzieło.

No właśnie, jak widzicie, nie znam się na tym za bardzo - ale mam plan i chęci do działania! I chcę to wszystko zrobić sam.

Wiem, że wydawnictwa narzucają pewien schemat publikowania, wiem, że jeżeli chcesz się wybić musisz się podporządkować. Ale ja wiem, że to musi być zrobione - PO MOJEMU.

Planuję na początek puścić do druku 200 książek, które m.in roześlę do Was i do bibliotek.

A co jeżeli uzbieramy więcej niż 100% sumy? Będzie na pewno więcej książek :-)

Potem planuje kolejne podróże i kolejną książkę - uda się!


Nagrody


Karmo wracaj! I'll be back!

Nie znam się na nagrodach, w życiu wygrałem tylko 10 zł w chipsach Chio jeszcze jak byłem małym dzieckiem, ale oto co serwuje dla wpłacających:

10 zł lub więcej: wyślę do Ciebie maila z podziękowaniami i zdjęciem z podróży ;-)

25 zł lub więcej: zadzwonię do Ciebie i powiem Ci co mnie dzisiaj dobrego spotkało ;-)

50 zł lub więcej: imienne dzięki w książce, która powstanie!

85 zł lub więcej: egzemplarz książki z moim autografem (wiem wiem, jestem chojny!) wraz z imiennym dzięki w książce!

150 zł lub więcej: egzemplarz książki z moim autografem (wiem wiem, jestem hojny!) wraz z imiennym dzięki w książce! Do tego dostaniesz pocztówkę z podróży z mojej następnej wyprawy! :)

300 zł lub więcej: powiadomię Cię o mojej kolejnej wyprawie, na którą będziesz mógł się wybrać razem ze mną. No i książkę też dostaniesz ;-)

3000 zł lub więcej: spotkamy się, porozmawiamy o podróżach i przy okazji wręczę Ci mój osobisty dziennik w którym notowałem zapiski ze Sri Lanki (proszę tylko, nie zwracaj uwagi na moje gryzmoły!)


O autorze / Zespół

A oto jestem :)

Mam na imię Olgierd - jestem świeżo upieczonym prawnikiem, biegaczem, miłośnikiem książek, swojej narzeczonej i dobrej czekolady. Jak (nie)każdy wie, życie przyszłego aplikanta nie należy do najłatwiejszych. Ogrom nauki, nawał pracy, mało czasu - to wszystko powoduje, że po prostu nie sposób wygospodarować czas na to co najważniejsze.

Na pisanie.

Rodzice gonią, mówią:

- Synu, idź do dodatkowej roboty. Zarób na egzamin wstępny na aplikacje.

A ja się pytam.

- Co z moją książką? Chce ją napisać jeszcze w tym roku!

Mam 28 lat i czuję, że to dopiero początek mojej podróży z pisaniem. W skarbonce pieniędzy na dnie, ale ja już planuje kolejną wyprawę. I kolejną książkę.

Ryzyko

Książka powstanie, to jest bardziej pewne niż kolejna wypłata z funduszu 500+ ;-)

Spowolnić mnie może tylko nauka, która w tym momencie jest równie ważna jak powstanie tej książki. 

Jeżeli do tego dojdzie, dołożę wszelkich starań, abyście dostali to, na co równie jak ja czekacie!

Porzucić pasji się nie da, a jeżeli oddaje się w nią całe serce, to nawet najgorszy koszmar nie jest w stanie Cię powstrzymać - moje słowa :D

Komentarze

  • Wybierz nagrody (7)

Interludium

10 zł lub więcej
4 wspierających
wyślę do Ciebie maila z podziękowaniami i zdjęciem z podróży ;-)
Przewidywana dostawa: grudzień 2017

Wybierz ilość

-
+
WSPIERAM TO

Jan Niezbędny

30 zł lub więcej
0 wspierających
Zadzwonię do Ciebie i powiem Ci co mnie dzisiaj dobrego spotkało ;-)
Przewidywana dostawa: grudzień 2017

Wybierz ilość

-
+
WSPIERAM TO

Obudź się, działaj!

50 zł lub więcej
0 wspierających
Imienne dzięki w książce, która powstanie! Do tego książka w postaci ebooka ;-)
Przewidywana dostawa: marzec 2018

Wybierz ilość

-
+
WSPIERAM TO

Szklana Pułapka

85 zł lub więcej
4 wspierających
Egzemplarz książki z moim autografem (wiem wiem, jestem hojny!) wraz z imiennym dzięki w książce!
Przewidywana dostawa: marzec 2018

Wybierz ilość

-
+
WSPIERAM TO

A to tak można?

150 zł lub więcej
1 wspierających
Egzemplarz książki z moim autografem wraz z imiennym dzięki w książce! Do tego dostaniesz pocztówkę z podróży z mojej następnej wyprawy! :)
Przewidywana dostawa: marzec 2018

Wybierz ilość

-
+
WSPIERAM TO

Para buch! Koła w ruch!

350 zł lub więcej
0 wspierających
Powiadomię Cię o mojej kolejnej wyprawie, na którą będziesz mógł się wybrać razem ze mną.

No i książkę też dostaniesz - razem ze stosownym podziękowaniem :-)
Przewidywana dostawa: marzec 2018

Wybierz ilość

-
+
WSPIERAM TO

Finish him!

3000 zł lub więcej
0 wspierających
Spotkamy się, porozmawiamy o podróżach i przy okazji wręczę Ci mój osobisty dziennik w którym notowałem zapiski ze Sri Lanki (proszę tylko, nie zwracaj uwagi na moje gryzmoły!)
Nagroda limitowana. Pozostało 1/1
Przewidywana dostawa: marzec 2018

Wybierz ilość

-
+
WSPIERAM TO

Zaproponuj mecenat

Jesteś firmą lub instytucją, która chce pomóc? Wyślij swoje zgłoszenie autorowi projektu.

Wspieram.to teraz!
Pytania? Pisz śmiało!