Łukasz Nowicki
wsparć: 2 | założone: 1
Obserwuj

Mam 33 lata. Jestem freelancerem. Ukończyłem studia na kierunku filologia polska ze specjalnością dziennikarstwo. W roku 2003 nawróciłem się i zostałem świadomie wierzącym chrześcijaninem lub mówiąc bardziej obrazowo, wyszedłem z kościoła instytucji i wszedłem do kościoła zbudowanego z ludzi przez samego Jezus Chrystusa. Od 10 lat bacznie obserwowałem strukturę wielu ruchów religijnych i kościołów od wewnątrz, równocześnie sprawdzając ich wiarygodność z Biblią. Poznałem osobiście wielu współczesnych badaczy Biblii m.in.: śp. Patricka Herrona, Peter Goodgame'a oraz ludzi, którzy świadomie i pokornie dążą do tego, by kościół nie był instytucją, ale społecznością ludzi (w tym temacie zostałem zainspirowany naukami Cezara Kalinowskiego o kościele organicznym). Jaki jest ten kościół? Nie chodzi tu o konkretne wyznanie, ale o to 'coś wspólnego' w sercach wierzących co powoduje, że mają jeden cel, którym jest poznawanie i naśladowanie Jezusa. Czy można w ogóle Go naśladować nie znając Jego słów? Moim zdaniem i zdaniem Biblii - nie! Mój proces naśladowania Go zaczął się właśnie wtedy, gdy poznałem Słowa Jezusa a one zaczęły zmieniać moje życie. Do dziś współpracuję z wieloma ludźmi z wielu kościołów protestanckich i kościoła katolickiego, którzy pragną przeprowadznia reformy kościoła instytucjonalnego. Nie dążymy do anarchii, nie chcemy powiedzieć, że pozjadaliśmy wszystkie rozumy i tylko my najlepiej interpretujemy Biblię. Po prostu chcemy, żeby Ewangelia była żywa, a co najważniejsze bliska tym wszystkim, którzy szukają Boga. Czyż Jezus nie 'bujał się' z marginesem społecznym i prostaczkami? Ależ tak. Dlatego wierzę, że w niniejsze projekty można wsadzić kawał inspirującej prawdy i niezły kawał wartkiej akcji czyniąc z Prawdy Ewangelii coś współczesnego i zrozumiałego dla kogoś kto wychował się i rozumie język filmu bardziej niż przekaz książki i liturgii. Przez ostatnią dekadę spotkałem w życiu wiele osób zgorszonych niebiblijnymi praktykami, które mają miejsce w kościele i nie chcą mieć z nim nic wspólnego, pomimo tego nadal nazywają siebie ludźmi wierzącymi. Duży procent ludzi z tej grupy po jakimś czasie pozostawania neutralnym światopoglądowo 'wylewa dziecko z kąpielą' i w następstwie nie chce mieć nic wspólnego z Bogiem. Im dedykuję swoje projekty na które chcę zebrać fundusze. Nie chodzi tu o stworzenie kolejnej para-religijnej tendencyjnej sztuki, ale zadanie ważnych pytań i metaforyczne wtargnięcie do świątyni, by wygnać z niej kupców, którzy z wiary czynią handel i biznes. Przecież większość z nas się tego brzydzi. Gdybyśmy wszyscy poznali prawdziwe oblicze Boga i zrozumieli sedno Biblii: 'Kochaj Boga całym swym sercem i bliźniego jak siebie samego' oraz 'Wyjmij belkę ze swego oka' to byłoby w nas mniej egoizmu i szukania własnej chwały a więcej miłości. Chciałbym żeby moje projekty nie były wyciąganiem źdzbła z cudzego oka, dlatego proszę również Boga o wsparcie i pomoc, bym czynił wszystko z pokory, miłości... i bez belki w oku.

  Warszawa

Czego szukasz?

  • Wszystkie
  • Udane
  • Trwające
Pytania? Pisz śmiało!